Bruksela – czy warto?

petitemaitresse przewodnik po Brukseli

Impuls. Chwila. Decyzja podjęta. Od dłuższego czasu planowałyśmy wspólne wakacje. Pomysłów było wiele… Słoneczne wybrzeża Hiszpanii lub płynąca winem Italia. Kiedy już zwątpiłyśmy, że jakakolwiek wyprawa dojdzie do skutku, nadarzyła się doskonała okazja, aby kupić bilety do… Brukseli. Kilka minut później byłyśmy już (szczęśliwymi?) posiadaczkami przepustek do stolicy Europy. Każdy pytał: Dlaczego akurat Bruksela? Dopiero teraz znamy odpowiedź na te pytanie.

Do wyjazdu pozostało dwa tygodnie, a jedynym zaplanowanym punktem naszej wycieczki był lot Warszawa Okęcie – Bruksela Charleroi oraz Bruksela Charleroi – Warszawa Okęcie. Ceny za noclegi w hostelach okazały się niebotycznie wysokie, a próby znalezienia schronienia na coachsurfingu zakończyły się fiaskiem. Wtedy natknęłyśmy się na portal airbnb.pl. Po zapoznaniu się z regulaminem, nasze sceptyczne nastawienie do wynajmowania mieszkania za pomocą wspomnianej strony nieco uległo zmianie. Jednak niespełna 150 zł za 3 noclegi w stolicy Europy u każdego wzbudza dreszcz zaniepokojenia. Postanowiłyśmy zaryzykować i po chwili naszym hostem stał się Jackson.

W mgnieniu oka nadszedł 20 września. Podróż samolotem zawsze wzbudza we mnie strach. Nie pomagają mi tłumaczenia, że samolot to najbezpieczniejszy środek transportu, blablabla. Mimo wszystko obawiam się, że „coś zawiedzie” i jak się okazało w drodze powrotnej, moja teoria ma w sobie ziarenko prawdy. Po niespełna 2 godzinach szczęśliwie wylądowałyśmy na oddalonym o około 75 kilometrów od stolicy Belgii lotnisku Charleroi. Jako że bilety do Brukseli postanowiłyśmy kupić  na miejscu, rozpoczęłyśmy poszukiwania najbardziej opłacalnego środka transportu. Wybrałyśmy euroshuttlebus, który okazał się najtańszy spośród możliwych opcji (10 euro w jedną stronę). Jeśli wybieracie się do Brukseli, polecam zrezygnować ze spontanicznych natchnień i kupić bilety wcześniej przez Internet. Zawsze to 4 euro w kieszeni. Po godzinie byłyśmy już w sercu Europy.

Mapa w dłoń, a „koniec języka, za przewodnika”. Na szczęście Ola zna język francuski, bez którego funkcjonowanie w Brukseli staje się prawie niemożliwe (niewielu mieszkańców Brukseli potrafi komunikować się w języku angielskim). Stolica Belgii uwiodła nas od pierwszego wejrzenia. Jakie było nasze zdziwienie, kiedy dostrzegłyśmy że, po ulicach zamiast samochodów poruszają się biegacze i rowerzyści. Tylko nieliczne sklepy są otwarte (niedziela), a wszyscy spędzają wolny czas na świeżym powietrzu w towarzystwie najbliższych. Piękny widok! Minęłyśmy monumentalny Palais de Justice, czyli brukselski Pałac Sprawiedliwości (jest większy od Bazyliki św. Piotra w Rzymie!).

petite maitresse

Niestety obecnie trwa renowacja XIX-wiecznej budowli, jednak widoki na panoramę miasta roztaczające się ze znajdującego się nieopodal tarasu zrekompensowały nam brak możliwości podziwiania Palais de Justice w pełnej okazałości.

petitemaitresse

petitemaitresse

Nadeszła pora obiadowa. Nasze nozdrza rozszerzyły się w wyniku przypływu aromatu kultowych belgijskich gofrów. Ciepłe wypieki oblane gorącą czekoladową bądź karmelową polewą to niesamowita uczta dla podniebienia.

petite maitresse przewodnik po Brukseli

Po chwili rozkosznie pysznego odpoczynku ruszyłyśmy w dalszą drogę. Poszukiwania zakończone sukcesem! Jesteśmy na Grand Place – jednym z najpiękniejszych rynków w Europie. Ulubione miejsce turystów i mieszkańców Brukseli. Muszę przyznać – robi  piorunujące wrażenie! W XIV wieku wybudowano na nim przepiękny gotycki ratusz miejski, a w XVI wieku rezydencję królów hiszpańskich Maison du Roi. Obecnie w Domu Króla znajduje się Muzeum Miejskie, słynące z  kolekcji ceramiki i wyrobów ze srebra.

petite maitresse przewodnik po Brukseli

petite maitresse przewodnik po Brukseli

Powzdychałyśmy do pięknych widoków, po czym udałyśmy się w poszukiwanie drogi do naszego hosta. Mieszkańcy Brukseli są przemili! Kiedy debatowałyśmy nad mapą, w którą stronę powinnyśmy skierować swoje kroki, aby trafić do odpowiedniego tramwaju, podeszła do nas starsza pani, która w zrozumiały sposób wskazała nam drogę. Takie sytuacje powtarzały się niejednokrotnie. To naprawdę cudowne uczucie spotykać na swojej drodze tak uprzejmych ludzi, którzy bez zbędnych pytań okazują swoją pomoc. Odnalazłyśmy tramwaj, kupiłyśmy bilet (bilety na przejazdy komunikacją miejską są drogie i stanowią nieodgadnioną tajemnicę – nigdy nie wiesz ile razy trzeba go skasować i kiedy przestanie działać). Kasowniki w tramwaju odmówiły posłuszeństwa i jak po chwili dowiedziałyśmy się od jednej z wielu naszych rodaczek, w Brukseli dwa razy do roku jest tak zwany Dzień bez samochodu (zawsze przypada w niedzielę), dlatego tego dnia przejazdy komunikacją miejską są darmowe. Oto nasza odpowiedź na pytanie: dlaczego wszyscy ludzie zrezygnowali z poruszania się samochodami i korzystają z uroków sportowego trybu życia.  Bezwzględny zakaz  poruszania się samochodami prywatnymi od godz. 8:00 do 19:00 to doskonała inicjatywa, która moim zdaniem powinna tego dnia obowiązywać także w Polsce.

Wkrótce dotarłyśmy do naszego hosta. Jackson okazał się szarmanckim mężczyzną. Przywitał nas z uśmiechem na twarzy i mapą w dłoni. Wskazał co warto zobaczyć, gdzie zjeść i zrobić zakupy. Nie ma czasu do stracenia! Zostawiłyśmy bagaże i udałyśmy się w dalszą podróż.

Wybór padł na Atomium – architektoniczny symbol Brukseli – powiększony 150 miliardów razy model kryształu żelaza o wysokości całkowitej przekraczającej 100 metrów. Zbudowany z okazji  światowej wystawy Expo w 1958 roku, składa się z 9 sfer (średnica 18 metrów) połączonych 20 korytarzami (długość 40m). Tego dnia na terenie otaczającym Atomium odbywał się piknik, który najprawdopodobniej zorganizowano w ramach Europejskiego Tygodnia Zrównoważonego Transportu. Doskonała okazja aby powygrzewać się na trawie w otoczeniu radosnych dźwięków.

petitemaitrese przewodnik po Brukseli

Kolejny dzień upłynął nam pod znakiem nieudanych zakupów w Primarku i rozsmakowywaniem się w tradycyjnych belgijskich frytkach z sosem andaluzyjskim.

petitemaitrese przewodnik po Brukseli

 

Po sycącym obiedzie swoje kroki skierowałyśmy w stronę Manneken pis – kolejnego symbolu Brukseli, którym jest figurka siusiającego chłopca. Zbliżając się do fontanny naszych uszu dosięgały coraz bardziej donośne rytmy rapu. Nagle naszym oczom ukazała się figurka przebrana za mini-rapera, a wokół niego ludzie bujający się przy dźwiękach gangsterskiej muzyki. 

petite maitresse przewodnik po Brukseli

Trzeciego dnia pogoda dała nam w kość. Jednak ani ulewa, ani chłodny wiatr nie powstrzymały nas przed odkrywaniem piękna stolicy Europy. Pierwszym punktem na naszej poniedziałkowej mapie była położona na wzgórzu Treurenberg, gotycka Katedra św. Michała i św. Guduli, a w niej zachwycające witraże.

20150922_142114-1

Kolejną atrakcją, której nie możesz przegapić będąc w Brukseli, to podążanie tak zwanym szlakiem komiksowym. Belgia jest uznawana za stolicę komiksu, dlatego spacer tą trasą jest wprost wskazany!

petitemaitresse przewodnik po Brukseli

Spacerując po deszczowo-słonecznej Brukseli zajrzałyśmy na Rue des Bouchers uliczkę przepełnioną restauracjami serwującymi owoce morza i inne belgijskie przysmaki.

Rue des bouchers

Odwiedziłyśmy też Galeries St-Hubert  najstarszą galerię handlową w Europie. Znajdują się w niej między innymi sklepy z belgijskimi przysmakami, które z urokliwych wystaw sklepowych krzyczą: „Kup mnie!”. Ciężko się oprzeć takiej pokusie…

petite maitresse

(Przed)Ostatni dzień w Brukseli spędziłyśmy na podróżowaniu komunikacją miejską. Doskonałym pomysłem okazał się zakup dziennego biletu (który miał być dobowy – 7,5 euro), dzięki któremu nie tylko sprawnie przemieszczałyśmy się pomiędzy kolejnymi obiektami, ale także podziwiałyśmy zabytki zza szyb tramwaju. Widziałyśmy Kościół Notre-Dame du Sablon, a także mnóstwo pięknych, choć nie do końca znanych nam historycznych budowli. Wreszcie dotarłyśmy w okolice Parlamentu Europejskiego, a stamtąd spacerem udałyśmy się na do Parc du Cinquantenaire powstałego z okazji pięćdziesięciolecia niepodległości Belgii.  Najbardziej rozpoznawalnym punktem w Parku jest Łuk Triumfalny.

1880 z łukiem triumfalnym, Królewskim Muzeum Sił Zbrojnych i Historii Militarnej, Muzeum Sztuki i istorii oraz Muzeum Motoryzacji

Pod koniec naszej podróży udałyśmy się na degustację słynnych belgijskich piw. Szczerze mówiąc ich smak nie przypadł mi do gustu, ale przecież „ilu ludzi, tyle opinii.”

petite maitresse przewodnik po Brukseli

Kiedy teraz ktoś zapyta mnie: Dlaczego Bruksela?  Bez zastanowienia odpowiem: Bo jest to miasto niesamowitych kontrastów. Nowoczesnych wieżowców i historycznych budowli, które tworzą niezapomniany klimat. Miejsce, gdzie skosztujesz przepysznych przysmaków i spotkasz się z cudowną atmosferą przyjaźni i radości.

Dodaj komentarz